Jakub Wątor

Napisz do autora:
jakub.wator@agora.pl

RSS


RSS
czwartek, 30 października 2014

Markowystyl.pl

Od kilku tygodni w sieci istnieje nowy sklep, który do złudzenia przypomina podobne twory oszukujące tysiące internautów. Pierwsi internauci już do mnie piszą, bym przyjrzał się Markowystyl.pl i rzeczywiście mają rację - wszystko wskazuje na to, że to kolejna firma-wydmuszka mająca tylko wypompować z portfeli klientów grubą kasę. Lepiej więc chuchać na zimno i zastanowić się dwa razy przed zakupami w tym sklepie. Poniżej wyjaśniam, dlaczego.

Domenę tę zarejestrowano we wrześniu na krakowski adres, sklep rozpoczął działalność niedługo potem. I nie byłoby w tym nic podejrzanego, gdyby nie szereg podobieństw i podejrzanych deklaracji. Dlatego lepiej być ostrożnym przy zakupach na Markowystyl.pl, by za kilka tygodni (zwłaszcza, że zbliża się gorący, świąteczny okres) nie trzeba było słuchać o kolejnych tysiącach oszukanych internautów.

Fikcyjny magazyn, kłamliwa firma

Właścicielem sklepu Markowystyl.pl jest firma VIP Brand Import&Distribution, która chwali się, że „od lat dostarcza markowe obuwie i odzież do salonów w całej Europie”. To pierwsze kłamstwo - firma założona została zaledwie 16 września tego roku.

Wątpliwości wzbudzają też adresy podane przez sklep. Sama firma jest zarejestrowana przy krakowskiej ul. Różyckiego 4. Problem w tym, że nie jest to biuro czy budynek firmowy, a... blok mieszkalny.

Z kolei magazyn umiejscowiony jest przy ul. Wimmera 49 w Niepołomicach. Taki adres z kolei w ogóle nie istnieje, sama Wimmera to ulica przelotowa kończąca się rondem.

Na podany na stronie sklepu numer biura obsługi klientów nie da się dodzwonić. Nie odpowiada także numer telefonu osoby, na którą firmę zarejestrowano.

Superoferty supermarek

Markowystyl.pl w wielu elementach przypomina też sklepy, które mocno i w nienajlepszy sposób zapadły w pamięć internautom - choćby sławetny już Retrobut.pl.

Na stronie znajduje się mnóstwo ofert obuwia i odzieży w bajecznie niskich cenach. Na przykład Nike Air Max 90 Essential Dark Grey przecenione są z 529 do 179 zł. Converse New As Hi White z 469 do 159 zł. Wszystkie produkty są mocno przecenione. Na ten właśnie zabieg łapali się internauci przy poprzednich sklepach - superoferty sprawiały, że klienci zanim sprawdzili wiarygodność sklepu, już wykonywali transakcje i przelewy, byleby tylko nie stracić świetnej okazji.

W regulaminie Markowystyl.pl tłumaczy, że produkty wysyłane są bezpośrednio przez producenta, czyli na zasadzie tzw. dropshippingu. To także nie brzmi wiarygodnie. Wielkie marki, których produkty rzekomo sprzedaje Markowystyl.pl - Nike, Adidas, Tommy Hilfiger czy Giorgio Armani - nie wysyłają ze swych fabryk towarów do klientów detalicznych. Mają od tego całe sieci swoich sklepów oraz zwykle własne sklepy internetowe. A już na pewno nie wchodzą w taką umowę z firmą, która istnieje od niecałych dwóch miesięcy.

Za sklepem nie może stać byle kto, budżet musi być wysoki. Świadczy o tym fakt, że Markowystyl.pl już reklamuje się na kilku największych portalach internetowych w Polsce. Tak samo działali ludzie stojący za Retrobut.pl czy za Vip-Republic.pl - bazując na wiarygodności portali, ściągali stamtąd klientów przez duże reklamy, a potem oszukiwali.

O Mateuszu G. i Rafale K. stojących za Retrobut.pl opowiadałem jakiś czas temu w świetnym reportażu na antenach TTV ("Blisko ludzi") i TVN24 ("Dzień po dniu"). Zapraszam do oglądania, wystarczy kliknąć w poniższy obrazek.

retrobut jakub wątor

Tagi: Przekręty
14:20, eprzekret
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 października 2014

butyairmax90.pl

No, moi drodzy, tak spartaczonej strony to dawno nie widziałem ;-) Ale piszę na wszelki wypadek, gdyby komuś przyszło do głowy kupować tam AirMaxy :)

„Sztuka handlu w sieci” - takim hasłem reklamuje się sklep Butyairmax90.pl. Ale ani ze sztuką, ani z handlem nie ma za wiele wspólnego. Wygląda ona jak niedokończony projekt domorosłego webmastera, który owszem, miał pomysł na biznes, ale postanowił pominąć etap tworzenia strony i wrzucił jakiś jej szkielet do sieci.

Dowody na to można mnożyć. Strona jest trzyjęzyczna - angielsko-niemiecko-polska. I chodzi o jedną i tę samą wersję strony, nie o trzy różne wersje językowe. Wystarczy spojrzeć na FAQ, czyli najczęściej zadawane pytania, wśród których autorzy chcą przekonać, że sprzedawane przez nich buty nie są podróbkami:

Jest fałszywy? Tak naprawdę, choć nie jest to produkowane w samo fabryka. Dlaczego? Bo bez podatku, bez ogromnych zysków.

Is it fake? Yes actually, Although it's produced in the same the factory. Why? Because no tax, no huge profits.

Aby złożyć zamówienie, wymagane jest podanie numeru telefonu, co nie jest praktyką normalną i nigdy nie jest wymogiem przy transakcjach w prawdziwych sklepach.

Gdy już dobijemy targu, dostaniemy maila, a w nim informacje na temat tego, kto stoi za „sklepem”. Jak nietrudno się domyślić, pieniądze za podróbki należy wysłać do Chin - na konto pana Jianga Xihonga.

butyairmax90.pl

Pan Xihong tak się nie postarał, że nawet skrzynkę kontaktową do swego sklepu założył nie pod własną domeną, a na GMailu... Nie kupujcie niczego na tej stronie!

 

Tagi: Przekręty
12:16, eprzekret
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 09 października 2014

Plikostrada mail

Dostałem przedsądowe wezwanie do zapłaty od Plikostrady. Plikostrada straszy mnie za podanie nieprawdziwych danych - maili o takiej treści dostaję od Was codziennie po kilka. Na każdy oczywiście odpisuję, ale postanowiłem odpowiedzi wrzucić także tutaj, by nikt nie musiał się fatygować i smarować maila do jakiegoś pana dziennikarza ;-)

Na początek krótki wyciąg z regulaminu.

Kuriozalna kara w regulaminie...

Opłaty w Plikostradzie są wysokie - chłopaki wysoko się cenią, w końcu nie lada usługę nam oferują. Miesięczny abonament kosztuje (w zależności od wysokości pakietu danych do ściągnięcia) 96, 144 lub 120 zł.

Ciekawie wygląda też w regulaminie zapis o karach. Wynoszą one 200 zł i można je dostać w trzech przypadkach: za podanie nieprawdziwych danych w formularzu, niewłaściwego maila (takiego, do którego dostęp ma więcej osób niż rejestrujący się internauta) i za... zamówienie, ale nie przetestowanie usługi. To ostatnie jest szczególnie zabawne: internauta musi skorzystać z usługi, niezależnie czy zdążył opłacić abonament czy nie. Pikanterii dodaje fakt, że po rejestracji nie można ściągnąć plików, które obiecuje serwis, więc z usługi i tak nie da się skorzystać. A więc automatycznie do abonamentu dochodzi dwustuzłotowa kara. Oczywiście za jej niezapłacenie i fakt, że dostaliśmy ponaglenie, Plikostrada życzy sobie dodatkowych 30 zł plus odsetki naliczane za każdy dzień.

...i kuriozalny zapis

Plikostrada reklamuje się ofertą setek terabajtów filmów, muzyki i innych plików do ściągnięcia. Jednocześnie w regulaminie ostrzega, że internauci nie mogą wykorzystywać usługi tak, by łamała przepisy prawa autorskiego. To tak, jakby sklep ze słodyczami zabraniał jedzenia słodyczy, bo tuczą i w ogóle są niezdrowe.

Dostałem wezwanie do zapłaty - co robić?

Plikostrada nabrała już tysiące, jeśli nie dziesiątki czy setki tysięcy internautów. Wiele spraw trafiło do policji - dotyczą one po prostu oszustwa. Mimo tego serwis działa w najlepsze i cały czas śle do internautów maile. Co w takim przypadku robić?

Maili jest kilka rodzajów, głównie dotyczą zapłaty abonamentu - na początku to zwykłe ponaglenie, potem straszenie sądem. Bez względu na rodzaj i wydźwięk maila należy je po prostu ignorować. Umowa z Plikostradą została przez internautę podpisana przez wprowadzenie w błąd, a to oznacza, że powinna zostać unieważniona. Ludzie stojący za Plikostradą doskonale o tym wiedzą, ale starają się nastraszyć nieświadomych niczego internautów sądami tak, by ci dla świętego spokoju zapłacili. - Bez dwóch zdań należy to po prostu ignorować - mówi Longina Kaczmarek, miejski rzecznik konsumentów w Szczecinie.

Dostałem maila o nieprawdziwych danych - co robić?

Część z internautów w formularzu w Plikostradzie wpisuje nieprawdziwe dane - fałszywe nazwisko, czy adres. Plikostrada próbuje na taki adres wysłać dokumenty z danymi do zapłaty, ale przesyłka utyka lub wraca do nadawcy, więc serwis orientuje się, że gdzieś w danych jest błąd. I wtedy na adres mailowy wysyła „informację o zamiarze zawiadomienia prokuratury o popełnieniu przestępstwa podawania fałszywych danych osobowych w celu wyłudzenia odpłatnej usługi elektronicznej”.

I tu kolejne kuriozum - Plikostrada powołuje się przy tym na art. 286 kodeksu karnego, mówiący o wyłudzaniu korzyści majątkowej przez wprowadzenie w błąd. Czyli straszy internautów artykułem, pod który sama swoją działalnością podchodzi, bo wyłudza od ludzi pieniądze, oszukując ich.

Takie maile także należy zignorować. - Plikostrada chce, by ludzie wystraszyli się i zapłacili żądaną kwotę. Ale przecież nie wiadomo, kto się rejestrował, dostęp do komputera mogła mieć obca osoba, mogło to zrobić dziecko. Owszem, nie powinno się podawać fałszywych danych czy pod kogoś podszywać, ale ja bym się tym nie za bardzo przejmowała. To sprawa nie do udowodnienia - wyjaśnia Longina Kaczmarek.

Klon Pobieraczka

Co będzie dalej z Plikostradą? Śledczy mają utrudnione zadanie, bo firma zarejestrowana jest w Emiratach, ale jeśli uda się dopaść autorów strony, to zapewne skończą tak, jak jej pierwowzór, czyli Pobieraczek. W grudniu zeszłego roku sąd podtrzymał karę 215 tys. zł, jaką nałożył na niego UOKiK. Z kolei w sierpniu w Gdańsku ruszył proces przeciwko właścicielom Pobieraczka, który wytoczyli internauci. Pod pozwem zbiorowym podpisało się ponad 600 osób.