Jakub Wątor

Napisz do autora:
jakub.wator@agora.pl

RSS


RSS
piątek, 17 stycznia 2014

* Artykuł ukazał się 5 listopada w "Gazecie Wyborczej". *

12 tysięcy przesłuchanych i kilkadziesiąt tysięcy pokrzywdzonych. Największe oszustwo w polskiej sieci to sprawka dwóch osób - dowiedziała się "Gazeta". Ukrywają się w Azji.

Chodzi o internetowe sklepy pilkasklep.pl, 66procent.pl, 66prezent.pl i retrobut.pl. Pierwszy z nich działał jeszcze przed zeszłorocznymi

piłkarskimi mistrzostwami Europy, kolejne dwa - na przełomie 2012 i 2013 r.; ostatni wciąż istnieje. Aby zrozumieć skalę oszustwa, wystarczy porównać je choćby z zeszłoroczną aferą Amber Gold. Tam pokrzywdzonych było "zaledwie" nieco ponad 10 tys. klientów (choć na znacznie większe sumy).

Mechanizm jest prosty. Sklepy wystawiały oryginalne odzież i obuwie znanych marek po bardzo niskich cenach. Na przykład buty Nike Air Max 90 kosztują 209,50 zł zamiast 488,50. Tak duże obniżki skusiły dziesiątki tysięcy Polaków. Po wpłacie pieniędzy scenariusze są dwa: towar albo w ogóle nie dochodzi, albo dochodzi, ale nie markowy, tylko tania chińska podróbka.

Dotąd śledztwo się ślimaczyło, a kolejne e-sklepy oszukujące klientów traktowano jako oddzielne przypadki. Teraz połączono je w całość. "Gazecie" udało się dotrzeć do osoby znającej szczegóły sprawy.

- Za wszystkimi tymi przekrętami ma stać dwóch ludzi z Polski - K. i G. - którzy prawdopodobnie ukrywają się w Azji. A skoro sprawców nie ma, to sprawa jest w powijakach. Wcześniej prokuratura nie chciała łą

czyć spraw tych wszystkich sklepów, ale zaczął interweniować dział bezpieczeństwa Allegro, bo i tam K. i G. oszukiwali - mówi nasz informator.

Zdjęcie z fanpage'a

Pracowała trzy miesiące, nie dostała ani grosza

Jak wyglądały oszustwa na Allegro? K. na swoją warszawską firmę podpisywał umowy z osobami mającymi konto w serwisie aukcyjnym i za ich pośrednictwem sprzedawał buty. Oczywiście nie dochodziły do klientów lub były podróbkami. Wielu pośredników nie dostało pieniędzy za swoje usługi. - Otrzymałam umowę o pracę. Moim o

bowiązkiem było wystawianie butów na swoim koncie na Allegro, odpowiadanie na e-maile i telefony klientów. Wypłata miesięczna miała wynosić 1,4 tys. zł netto, pracowałam w ten sposób przez trzy miesiące i nie dostałam ani grosza - opowiada pani Anna, jedna z pośredniczek. Z K. miała jedynie kilka razy kontakt telefoniczny i e-mailowy.

Płocka prokuratura, która prowadzi śledztwo, częściowo potwierdza te informacje. - Rola K. i G. jest także badana. Mogę potwierdzić, że przedstawiciele Allegro spotkali się z prokuratorem okręgowym w Płocku, by omówić, ogólnie rzecz ujmując, zasady dalszej współpracy w toku tego postępowania - informuje Iwona Śmigielska-Kowalska, rzeczniczka prasowa prokuratury w Płocku.

400 tomów akt to dopiero początek

Dodaje, że zgromadzono 400 tomów akt, a dotychczasowe straty klientów wycenia się na ponad 200 tys. zł. Ale to dopiero początek. - Trudno przewidzieć, kiedy postępowanie będzie zakończone. Nadal przesłuchiwani są w charakterze świadków ci, co do których ustalany jest status pokrzywdzonych - zaznacza Śmigielska-Kowalska.

Nad odnalezieniem sprawców wszystkich oszustw pracują także firmy, których podrabiane rzeczy sprzedawano. - Mamy specjalną grupę, ale ze względu na dobro firmy nie mogę zdradzić sposobów jej działania - informuje Maciej Lasoń, rzecznik prasowy firmy Nike w Polsce.

Jak mówi nasz informator, to od Nike zaczęło się w zeszłym roku całe śledztwo: - Ich podstawiony człowiek kupił buty na pilkasklep.pl, dostał podróbki i wtedy ruszyła machina.

Na umowie, którą K. podpisał z jedną ze swoich pośredniczek do sprzedaży na Allegro, widnieje jego numer telefonu. Próbowaliśmy się dodzwonić, jest jednak wyłączony.

Tagi: Przekręty
15:24, eprzekret
Link Dodaj komentarz »

na początek przedstawię się. Nazywam się Jakub Wątor i od marca 2013 roku pracuję w dziale gospodarczym "Gazety Wyborczej". Wcześniej przez ponad 3 lata pracowałem w kieleckim oddziale "GW" jako dziennikarz specjalizujący się w tematach kulturalnych.

W gospo wyszło tak mimowolnie, że stałem się specem od e-handlu. Wynikło to m.in. z tego, że napisałem (nie to, żebym ujawnił - nie lubię tego słowa ;-) ) o największym w historii polskiej sieci przekręcie, czyli o Retrobucie.pl i pozostałych e-dzieciach stojących za tym ludzi.

Od kilku miesięcy dostaję od Was mnóstwo maili z sygnałami dotyczącymi różnych internetowych sklepów, które wydają się podejrzane. Postanowiłem, że ten blog będzie miejscem, gdzie możemy wymieniać się informacjami na ten temat. Wy podsyłacie mi sygnały, ja je w miarę możliwości sprawdzam, weryfikuję i komentuję (z pomocą prawdziwych ekspertów - prawników, UOKiK-u etc.) i razem sprawiamy, że polski internet jest lepszy ;-)

Na razie blog w warstwie graficznej wygląda tragicznie, jakbyśmy byli w latach 90-tych - wybaczcie mi to, nie jestem kumaty w tych kwestiach. Postaram się jednak, by w niedługim czasie to zmienić i by blog błyszczał, jak na 2014 rok przystało.

Na początek - żeby była tu jakakolwiek treść - wrzucę pewnie jakieś starsze materiały, które ukazywały się już w "Gazecie Wyborczej" lub na Wyborczej.biz. Z każdym kolejnym tygodniem będą się pojawiały już zupełnie nowe.

Wszelkie info i sygnały piszcie w komentarzach pod notkami lub na maila: jakub.wator@wyborcza.biz

15:15, eprzekret
Link Dodaj komentarz »
1 ... 11